Świadomość

grudzień 10, 2008

Widzieć,
że zbliża się ta ostatnia granica
szybciej,
niż najszybsza prędkość
- prędkość światła -
i nie wpaść w panikę
(zwariować)
spoglądając na pokos dni zmarnowanych,
ale czy zmarnowanych,
tak jakby tu cokolwiek mogło być
korzyścią na dłużej,
niż spełnienie…

Wiedzieć o tym na pewno,
czuć to boleśnie
(najgorsze są świty),
a mimo to wstać normalnie
o piątej trzydzieści,
umyć twarz, zęby i ręce,
zapalić papierosa,
popić go mocną herbatą,
wziąć śniadanie,
zamknąć drzwi na klucz,
pójść jak co dzień do pracy,
tam przebrać się w wilgotny ferszalunek,
włączyć maszynę
i pracować
(a czas nieubłaganie okrada nas z życia)
to,
to jest naprawdę heroizm…

I jedyne wyjście!

Jan Rybowicz

P.S. No to zabieram się za naukę :) chociaż najchętniej bym to znowu odpuścił… Dobre życie to jednak heroizm…

Kac moralny

listopad 27, 2008

Dlaczego pijany człowiek nie jest w stanie stwierdzić, jak badzo jest pijany?

Chciałbym wiedzieć, jak mogę zadośćuczynić… I nie lubie siebie, znowu zawaliłem, ale znowu biorę się do pracy. Ehhh…

Narkotyk

listopad 23, 2008

Narkotyk głupoty,
najpotworniejszy narkotyk głupoty.
jakże upokarzająca bezsilność wobec głupoty a z nią  zła.
Narkotyk dewocji, przesiąknięty kadzidłem
narkotyk fanatyzmu,
te lśniące oczy
rozszerzone przekonaniem
o posiadaniu jedynej prawdy,
wyłączności
Narkotyk władzy,
narkotyk kultu jednostki
opium tyranii
- okrutni narkomani
odurzeni boskością
Narkotyki chemii, narkomani destylacji,
alkoholizm, lekomania, uzależnienia,
te skrzywienia, perwersje, warius
Narkotyk seksu, ta kobieca używka:
Eros, Eros, Eros
i wszystkie jego odbicia
w krzywych zwierciadłach pożądania
Narkotyk nienawiści.
wrząca plazma nienawiści
niewidzialny laser
spalający wszystko,
wszystkich:
nienawidzącego
i jego ofiarę,
spalający siebie
Narkomani zła,
chore bestie zła,
nienasycone gnomy
pożerające piękno
jak ciemność pochłania
dopalający się ogień,
ta wieczna fala mroku
goniąca uciekające słońce:
ciemne, zacięte twarze narkomanów zła,
wąskie przymrużone oczy,
zaciśnięte usta,
przewrotne myśli
Bezsenni narkomani odwetu,
zemsty,
zastawiacze pułapek,
o których nie pamiętają,
ustawiacze setek, tysięcy zapadni,
w które sami wpadają
Najkrócej działający narkotyk kłamstwa,
najpowszechniejszy,
niedoskonała proteza
najgorszej prawdy,
narkotyk przezroczysty jak tlen,
dostępny jak tlen,
jak tlen niezniszczalny
Narkotyk chciwości:
więcej, więcej, więcej,
narkomani o wspólnym nazwisku; ” Daj! “
uleczani przez śmierć

Lecz także najpiękniejszy narkotyk miłości.
Narkotyk śmierci
- ochładzający gorączkę życia,
chłodny i lśniący jak szron
I narkotyk druku,
pisania.
Narkotyk ksiąg,
silniejszy od miłości,
najwierniejszy,
dozgonny,
nieszkodliwy narkotyk liter.
Narkotyk rozmów,
gadania,
które zatrzymuje czas,
natchnieni narkomani gadulstwa
Narkotyk poznania,
niebezpieczny i obosieczny
narkotyk poznania,
nienasyceni narkomani szukania,
roztrząsania
i docierania do sedna.
które rozczarowuje.
Narkotyk pracy,
pozwalający zapomnieć narkotyk pracy,
narkomanie pracy i roboty,
usypiającej monotonii
i zabijającej wrażliwości harówy,
radosny narkotyk tworzenia
i wariacki narkotyk
przemieszczania bez celu materii

I narkotyk narkotyków - życie,
i narkomani życia - my wszyscy,
i wszystkie narkomanie
Narkotyk nienazwany
i posiadający wszystkie nazwy,
niewidzialny i będący wszędzie,
obecny i poszukiwany,
za darmo,
kosztujący za dużo,
nie wiadomo, co to,
tu i tam,
obok,
tam gdzie nas nie ma
i gdzie jesteśmy,
i poezja,
i brak poezji,
religia i pogaństwo,
obłęd,
głód i przesyt,
ucieczki,
i powroty,
i znów być tam,
samobójstwa,
walka i pokój,
napięte sytuacje,
bezruch.
po prostu dzień i noc,
tęsknota,
wyłączenie się,
nagle i nieoczekiwane wyłączenie.
radość,
smutek.
pogonie,
perpetuum mobile światła
bez którego wszechświat byłby tylko bagnem
bez początku i końca,
jeden jedyny świetlik tylko przez sekund
w całej wieczności,
ciemności,
czerni,
mroku
Narkotyk życia,
które łapiemy w garść,
a kiedy rozwieramy palce
nie ma tam nic
jak by było wodą,
którą chcieliśmy zatrzymać i mieć,
tarcie,
łoskot kamiennej lawiny
będący muzyką Boga
i uporządkowany
ludzki hałas muzyki,
geniusz Pendereckiego,
słuch absolutny
Korodujący narkotyk życia,
rdza pracująca cicho jak światło.
A więc potem śmierć,
narkotyk śmierci
narkotyk śmierci,
o którym nic nie wiem,
narkomani śmierci nic nie mówią,
strzegą zazdrośnie tajemnicy,
więc chyba także jest coś wart.
I wszystkie inne narkotyki
z tego wiersza
i spoza niego - życie!

Jan Rybowicz

Wrzesień…

wrzesień 10, 2007

Nigdy nie spodziewałem się takiego początku jesieni. Załatwialiśmy z Izą “mieszkanie zastępcze” dla chłopaków, zanim Sajmon znajdzie lokum. Z mojej strony wyglądało OK, gdzyż zapytałem Ją i resztę współlokatorek czy mogą mieszkać tam oni i otrzymałem zgodę. Niestety nie przejąłem się tym, że Iza początkowo powiedziała właścicielom, że we wrześniu nikt tam nie będzie mieszkał. Było to duże niedopatrzenia, a bardziej właściwym słowem będzie zaniedbanie. Niestety jeszcze nie nauczyłem się dbać o takie ważne “szczegóły”… Człowiek chyba przez całe życie uczy się być odpowiedzialnym. I tu się zaczęła historia.

Read the rest of this entry »

Stachuriada

lipiec 10, 2007

StachuriadaPojechaliśmy razem na Stachuriadę!!! Atrackji w przeddzień mieliśmy coniemiara! Renia prawiewszystkim panom wyzanawała miłość i obficie obdarowywała buziakami. Ułożyłem ją szczęśliwie na jej materacu – na szczęście sama padła jak kamień w wodę. Rano Dasiek jak zwykle zmył się do pracy… Podobno nad ranem objąłem go ramieniem i przytuliłem się, dobrze, że choć nie dobierałem się do Niego ;) Renia miała kaca chyba oba, bo niewiele pamiętała ze śpiewów, tańców, radości z “Cudne mam owce, cudne mam owce”, oraz chodzenia “kupolanie!” ;) Jak już trochę otrzeźwieliśmy wszyscy i pozbieraliśmy ruszyliśmy do naszego celu!

Droga była nie tak długa i fajnie z dziewczynami się jechało – zresztą nawet nie myślałem o tym wszystkim! Najważniejsze że I. była przy mnie i razem, wspólnie jechaliśmy na koncert “SDMu”

Read the rest of this entry »