Oswajanie

luty 22, 2008

Chyba wiem jak to jest. Być oswojonym i nagle sobie zdać sprawę z tego, że ten który Cię oswoił jest gdzieś daleko, że nie ma go tu. Podobno… nie podobno tylko tak jest. Jak ona do mnie się nie odzywa więcej niż pół dnia, to czuję się źle. Chociaż wierzę, że wszystko jest okej i wiem, że czasami w ten sposób sam się zachowuję i nie mam wielkich wyrzutów sumienia, to jednak bardzo źle się czuje!

Ach Ci zakochani… Mogę jeszcze zadzwonić, ale już późno… Poczekam do jutra, do jutra już niedługo…

Rzucona w kąt, ja wiem – nie myślisz o mnie,
a jednak czekam tu jak pies, jak cień.
Zrobiłeś błąd – wybaczyć jestem skłonna
Ja jednak wiem jak uszczęśliwić Cię
Słyszałam to jak dziś pieściłeś inną
Jej płaski brzuch, jej most, jest gryf jej słój
Słabość to ludzka rzecz, nie jesteś winny,
opanuj się i znów bądź mój.

Przytul mnie – ukochaj mnie
Usłuchaj mnie – pamiętaj mnie
Przytul mnie i nastrój mnie
Na “a” , na “h”, na “e”

Rzucona w kąt i w plusz mej czarnej urny,
czekam na dzień byś wszedł w mój siądmy prób.
Zabierz mnie stąd – weź me stęsknione struny.
Tyś jest mój pan, mój mistrz , mój dźwięk, mój Bóg.

I. znowu mnie zadziwiła i tak mile i tak wspaniale jak nigdy. W sumie to nic nie zrobiła, tylko podziękowała, ale jeszcze nigdy nie byłem tak szczęśliwy i nie wiem czy ona koedykolwiek poczuła się tak szczęśliwa jak ja, czytając tego maila!
Cieszę się, że moje słowa trafiają do Niej, że mają siłę przebicia przez skorupkę i rozjaśniają ją i jej życie!