Kłótnia bez słowa!

październik 23, 2007

Masakra. Nie wiem co mnie dziś wzięło, ale chyba zaczynam odczuwać na własnej skórze, jak to jest, kiedy słyszysz słowa wyrzutów, a w nich zawarty jest przymiotnik “zawsze”. Wiem, że zachowuje się teraz jak dzieciak i że jest za dużo we mnie pychy, a za mało pokory, ale myślę, że tak ostro zareagowałem na słowa Izy ze względu na “doświadczenie” wyniesione z domu. Naprawdę nie chce gubić różnych rzeczy i mnie to boli, a jednocześnie prawdą jest, że czasami jestem za bardzo roztargniony i zawsze wszelkie uwagi mojej mamy bardzo mnie bolały, Zwłaszcza w momentach, jak mi wydawało się, że bardziej nad sobą panuję i że poczyniłem jakieś postępy.

Poszło oczywiście o głupstwo – jakiś piórnik z breloczkiem, z którego zniknęło jakieś kółeczko. Przestawiłem kilka notatek I. i ten głupi piórnik po to, by się ułożyć przy Niej i zostałem oskarżony o kolejną zgubę… Mam jej komórkę, ale czuję, że muszę albo kupić u Niej ten telefon, albo oddać Jej. Bardzo nie chciałbym, żeby historia z E. powtarzała się znowu.

Najpierw się wkurzyłem, aż się Aneta zdziwiła, bo wg. wyrazu jej twarzy domyśliłem się, że nigdy mnie takiego zdenerwowanego nie widziała, potem dopiłem Mariolki wino, wyszedłem z pokoju, ubrałem się, podziękowałem za wspólny budyń i… Iza wyszła pożegnać się – myślała, że chciałem pójść bez tego “dobranoc”. Przytuliłem ją, powiedziałem dobranoc – ona była twarda… Ale stwierdziłem, że nie mam co tam przebywać z racjonalnych i irracjonalnych powodów – Iza z Anetą ostro dyskutowały językiem dla mnie nie zrozumiałem, ja się nudziłem i pewnie albo bym spał, albo Jej przeszkadzał (rozpraszał Ją); oraz byłem zły za ten brak zrozumienia, nie celowo zrobiłem to. Zresztą nie miałem już potem ochoty kłaść się obok Niej. Pewnie znowu bym coś źle coś zrobił…

Wiem wiem – zachowuje się jak dzieciak… Ale zerkam co chwilę na telefon… Chociaż wiem, że Ona niczego nie musi. Mam nadzieję, że Ona przyjdzie jutro na jutrznię i że będę mógł przeprosić za brak pokory i opanowania. Ale mam wrażenie, że wszystko co ostatnio robię, czy próbuję robić jest, albo wychodzi źle!

Taki przygnębiający wpis…

2 Responses to “Kłótnia bez słowa!”

  1. A. Says:

    A co nas nie zabije to nas WZMOCNI :)
    A i jeszcze jedno:

    Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ! :)

    A po trzy:

    Każde doświadczenie nawet smutne wiele uczy i wiele wnosi do naszego życia.. Cierpienie poleruje nasze dusze – stają się gładkie i piękne :)

  2. takiktosik Says:

    Heh, kółeczko się znalazło… i myślę że wzmocniło nas. Dzięki za słowa otuchy. ( było u Niej w plecaku oczywiście :P )


Leave a Reply