Szczęście…

październik 2, 2007

Nie chodzi o odczuwane szczęścia pod wpływem substancji dopaminergicznych, serotoninergicznych oraz agonistów receptora opioidowego, lecz… chciałbym, aby I. była szczęśliwa. Zarówno jak chwilowo, tak i trwale, zarówno w sensie fizycznym tak i psychicznym – i wydaje mi się, że prócz świadomości tego, że jestem kochany, nic mnie tak nie uszczęśliwi, jak szczęście najbliższej dla mnie osoby…
Arystoteles uważał, że aby być szczęśliwym, wystarczy być dobrze odżywionym… A ja nie wiem jak i dlaczego ona nie czuje się szczęśliwa… Nie wiem czy warto pytać i słyszeć podstawową odpowiedź, nie wiem co powinienem zrobić… Prawie dosłownie jestem gotów poświęcić własne życie żeby Ona czuła się szczęśliwą…. Ale… Czas pokażeeeeeeeeeeeeee….

One Response to “Szczęście…”

  1. Taneczka Says:

    Pawełku czasami szczęście człowieka zależy tylko i wyłącznie od Boga – nie możesz zapewnić jej wszystkiego ponieważ tak do końca i najlepiej zna ją tylko Bóg.. Stranie się o szczęście drugiej osoby jest moim zdaniem najpiękniejsze co można zrobić w życiu, poświęcić siebie dla dobra i szczęścia drugiej osoby nawet za cenę życia.. ale są rzeczy i sprawy które może rozwiązać i dać szczęście tylko Nasz Pan ! Jeśli nie wiesz jak Jej pomóc – oddaj to JEMU a zobaczysz pozytywne skutki ! Zauważyłam że gdy zaczęłam tak robić – widzę dobre owoce :)


Leave a Reply