Na pożegnanie z moją Panią

wrzesień 10, 2007

Pani na zamkuJarosław Zieliński

Nie wiem już Izabello, pani ty moją
co więcej warte – zamek czy ty sama
Gdy wracam do niego na zimowe wieczory
utrudzony bojem, znużony intrygami dworu
Ogrzewasz mnie ciałem i duszą
Jak długowłosy spaniel
Towarzyszysz mi nieraz w polowaniach

Ale wiesz, Izabello, moja droga
Ten zamek, co mi dałaś wraz ze swym sercem
Piękny jest i tak duży, że można się w nim
zagubić, w zapomnianych korytarzach odgarnąć
pajęczny znad tajemnic sprzed wieków
Ten zamek nie mniej jest wart
niż twoje oczy złocistobrązowe

Nie wiem, Izabello, czy przeżylibyśmy razem
choć jeden dzień w samotnej chatce – gdzie
zrzuciłbym tam swoją zbroję?
A le ty – i ten zamek kochanie
Ratujecie mi zycie w każdej walce

Nie chcę jeszcze do nieba
gdy mam gdzie wrócić

Warszawa, 8 sierpnia 1998

Wrzesień…

wrzesień 10, 2007

Nigdy nie spodziewałem się takiego początku jesieni. Załatwialiśmy z Izą “mieszkanie zastępcze” dla chłopaków, zanim Sajmon znajdzie lokum. Z mojej strony wyglądało OK, gdzyż zapytałem Ją i resztę współlokatorek czy mogą mieszkać tam oni i otrzymałem zgodę. Niestety nie przejąłem się tym, że Iza początkowo powiedziała właścicielom, że we wrześniu nikt tam nie będzie mieszkał. Było to duże niedopatrzenia, a bardziej właściwym słowem będzie zaniedbanie. Niestety jeszcze nie nauczyłem się dbać o takie ważne “szczegóły”… Człowiek chyba przez całe życie uczy się być odpowiedzialnym. I tu się zaczęła historia.

Read the rest of this entry »

Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo nikt nikomu nie byłby potrzebnyDziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłodło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość

Julian Tuwim – Wszystko

wrzesień 4, 2007

Oddać ci wszystko: każdy sen i drgnienie,
Każdy nerw ciała, każdy ruch i krok!
Przeszłość — to tylko o tobie wspomnienie,
Przyszłość — to tylko twój najświętszy wzrok!

Oddać ci wszystko, każde pulsu tętno
I grosz ostatni, i ostatek sił,
Trwonić dla ciebie swą młodość namiętną
Znaczyć ci drogę — krwią serdeczną z żył!

Zaprzeć się! Bluźnić! Z Judaszem paktować!
Żwir na twej drodze w miękki piasek gryźć!
Natchnioną wiarą zakrzyczeć: “Ach prowadź!”
Gdy mi na własną zgubę każesz iść!

A potem — oddać ci ostatnie tchnienie
Skonać spokojnie, wiernie u twych nóg
I wstecz spojrzawszy wierzyć niewzruszenie,
Że tak — za Ciebiem tylko umrzeć mógł.