Moulin Rouge “Your Song”
maj 29, 2007
(Ewan)My gift is my song and this one’s for you
And you can tell everybody this is your song
It may be quite simple but now that it’s done
Hope you don’t mind
I hope you don’t mind that I put down in words
How wonderful life is now you’re in the worldI sat on the roof and I kicked off the moss
Well a some of the verses well they’ve, they got me quite cross
But the sun’s been quite kind while I wrote this song
It’s for people like you that keep it turned onSo excuse me forgetting but these things I do
You see I’ve forgotten if they’re green or if they’re blue
Anyway the thing is what I really mean
Yours are the sweetest eyes I’ve ever seenAnd you can tell everybody this is your song
It may be quite simple but now that it’s done
Hope you don’t mind
I hope you don’t mind that I put down in words
How wonderful life is now you’re in the worldHope you don’t mind
I hope you don’t mind that I put down in words
How wonderful life is while you’re in the world
SDM “Erotyk”
maj 28, 2007
Wchodzę w ciebie
jak wilgoć
w porowatość ziemi.
Spalam ciebie
jak płomień białe ciało świecy.
Wyparuję jak wilgoć.
Zgaśniesz tak jak świeca.
Zsuniemy się w zmęczenie,
jak w głąb wody
kamień.Gdy zamknę oczy – widzę jaśniej,
bo funkcję wzroku przejął dotyk.
Zanurzam się w twe wrzące wnętrze.
Cały erotyk.
Cały erotyk.
Wolność
maj 28, 2007
Odpowiedzialność – to jest ten czynnik, który w sytuacji, kiedy każda komórka twego ciała mówi TAK, a rozum mówi NIE, a Ty wybierasz rozum
I odpowiedzialność za drugą osobę, kiedy ją kochasz jest właśnie tym “smakiem” miłości!!!
Wolność – jest wtedy, gdy powinieneś coś robić, ponieważ nie musisz tego zrobić. Ponieważ jesteś WOLNY
Perły
maj 25, 2007
Dziś poznałem co to cierpliwość… i tu nie chodzi o walkę ze swoimi namiętnościami, tylko pozwolenie drugiemu człowiekowi bycia “człowiekiem”. Bycia wolnym, nie narzucania swej woli, nawet jeśli ma się żyć w strachu i niepewności. Nawet jeśli cisza z tamtej strony i bezradność z mojej strony (jak tu pomóc, kiedy nie wiem co ją boli?) sprawia ból. Wiem, że nie jest to brak zaufania, że nie jest to specjalnie skierowane w moją stronę… Po prostu taki już jest Jeż – zamknięty i z kolcami, nie potrafi rozmawiać o tym co Ją boli. Zostałem uprzedzony o tym na samym początku naszej znajomości i mimo tego że boli – warto. Perły, aby były perłami muszą nieźle “dotrzeć się”…
Stwierdzam też, że nie można tak blisko być fizycznie, jeśli nie możemy jeszcze nie jesteśmy tak blisko duchowo. A z drugiej strony gdzie jest ta granica pomiędzy bliskością fizyczną (intymnością), a bliskością duchową??? Co powinno być najpierw? Co powinno być bardziej???
Trudno jest być odpowiedzialnym mężczyzną… ale warto!
Rozmowy wieczorne
maj 21, 2007
Jest to niedobre ale chyba… chyba coraz bardziej uzależniamy sie od siebie wzajemne. Jest to złe co najmniej z kilku powodów, choćby z samej definicji uzależnienia. Za każdym razem będziemy chcieli coraz bardziej i coraz więcej, a w dobrym związku nie można wykluczyć wzajemnego szacunku, wolności no i najważniejszego – nie wolno stracić celu. Czyli tego co spaja nas i łączy – czyli po prostu BOGA!
Wydaje mi się, że nie tak jestem uzależniony od niej, ja spragniony Jej – słuchania tego co mówię, tego co myśli, tego czym żyje i karmi się na co dzień. Dziś zostałem wynagrodzony chyba największą czułością, na jaką mogę od Niej liczyć… I chyba z drugiej strony również obciążony większą odpowiedzialnością i obdarowany większym zaufaniem!!! Pan Bóg naprawdę nieźle wykombinował – zarówno Ją, jak również to, ze mieliśmy szansę spotkać się i poznać się
Mam nadzieję, że ten związek przyniesie tylko dobro, zarówno jak i dla mnie, tak i dla Niej!!! Jestem świadomy tego, że na początku zawsze jest różowo i łatwo, ale mam nadzieję, że dobrze przygotujemy się do tych trudniejszych czasów i nie będziemy się nigdy nawzajem ranić!!!
miesiąc? – myślałem, że to było wczoraj!
maj 15, 2007
Czas nieubłaganie idzie do przodu… Stajemy się starsi (pewniak), poważniejsi (?), bardziej odpowiedzialni (??), mądrzejsi (???). Ale z pewnością stajemy sobie bliżsi, poznajemy coraz bardziej i coraz odważniej siebie. Prawdopodobnie jestem zbyt szybki nadal i zbyt pozwalam swoim emocjom opanowywać mój rozum, ale podobno nawet “Amare et sapere vix deo conceditur!”
Wydaje mi się jednak, że jestem na dobrej drodze, pomimo mego przerażenia z nieodpowiedzialności na jaką odważam się bardziej lub mniej świadomie, pozwalając sobie uzależnić się tak od Niej i pozwalając Jej uzależniać się (nie mam pojęcia w jakim stopniu) ode mnie. Czasami jeszcze zdarzają się chwile, w których przestaje wierzyć, kiedy ginie ten sens, ginie to co mam i to co mogę zrobić. Każdy czasami czuje pustkę, czuje samotność. Zwłaszcza mężczyzna jest zdany na to by podźwignąć tę piękną i słabą istotę i samemu dalej iść wyprostowanym. Nie wyobrażam sobie świata bez kobiet. Chyba rozumiem, Adama zdołowanego w raju
Jeden uśmiech, jeden gest, jedno spojrzenie. Krótka chwila, dla której warto poświęcić swe życie.
Co do tytułu wpisu… Nie wiem dlaczego kobiety przywiązują taką wartość do czasu ( a może jednak wiem :> ) Ale mi czas płynie niewidocznie, było to jeszcze wczoraj, jeszcze nieśmiałe spojrzenia, niepewne prośby, poznawanie się… A to już miesiąc. Może i dobrze, że nie liczę, bo bym już poważnie zaczął się martwić rozstaniem, jakie będę musiał przeżyć latem. I dlaczego zaczęliśmy się spotykać tuż przed wakacjami???
Etam będzie dobrze
:):)
być (z) mężczyzną
maj 11, 2007
no i wybraliśmy się posłuchać małżeństwa z doświadczeniem…
Najważniejsze oczywiście w dążeniu do odkrycia swej męskości jest bycie odpowiedzialnym. I tu chodzi o taką postawę, gdzie nie tylko wiemy co robimy, a jeszcze jesteśmy gotowi podjąć decyzję i ponieść konsekwencje… To się przewijało już we wszystkich innych dotychczas słuchanych konferencjach, ale dziś pojawiło się też to, że należy ową postawę kształtować już dziś i przez całe życie. Dlatego, że to powinien być nie jednorazowy wybór, lecz postawa – wobec siebie, wobec Niej, wobec całego świata. W przyszłości także odpowiedzialność w tym, czego sobie odmawiam dla wspólnego dobra – i tu jest wpisany Krzyż. Może nie tyle cierpienie i męka, co przynoszenie ofiary. Bardzo celną uwagą było, to że mężczyzna mimo zmian społeczeństwie i pogmatwania jego roli i zadania nadal powinien pozostać odpowiedzialny, nadal powinien brać władzę w swoje ręce i nieść służbę, służbę miłości.
Kolejnym aspektem było pamiętanie o tym, że człowiek jest ważniejszy od pracy, od rzeczy materialnych. Myślę , że obecnie mnie to dotyczy w minimalnym stopniu
To wszystko jest także silnie powiązane z wyrobieniem autorytetu. Jest to proces długotrwały i tylko słowność, obowiązkowość oraz odpowiedzialność potrafią ją zbudować.
A na koniec zapamiętałem to, że działa ta machina w ten sposób, że mężczyzna daje siebie kobiecie i oczekuje reakcji… Ona, jeśli przyjmie Jego, odpowiada na ten dar, dając mu siebie, na co liczy mężczyzna. I właśnie w tej “transakcji” mężczyzna powinien wykazać się odpowiedzialnością i siłą woli, aby uszanować ten Dar. I aby każdego dnia, każdej chwili być strażnikiem “transakcji”, aby one trwały i trwały.
Mam nadzieję, że znajdzie J. czas na sobotę, na warsztaty
:D:D
konflikty…
maj 1, 2007
Beznadziejnie się czułem dziś w czasie kazania. Nie mam nic osobiście do Ojca, bardzo go szanuje i nawet lubię, jak czasami zwraca nasz wzrok we właściwą stronę, na swój sposób prostuje nas – ukieronkiewywuje. Stwierdziłem chyba, że za duże mu stawiałem wymagania i za bardzo winiłem Jego w niepowodzeniach, zapominając o tym, że dopiero się uczy i że wiele zależy nie od Niego, tylko od wszystkich studentów. No i mam nadzieję, że z moim nerwowym usposobieniem i długim językiem nie zadałem mu żadnej przykrości…
A gdzie leży sedno problemu nie wiem sam – napewno musimy porozmawiać. Już mu napisałem maila z prośbą o rozmowę. Będę prosić wszystkich o modlitwę i Ducha Świętego na ten czas.