dziękuję za… egoizm

kwiecień 29, 2007

Dziękuję Ci za tego maila. Dziękuję Ci za to, że jesteś szczera ze mną, że otwierasz się i rozmawiasz. Dziękuję za wszystkie słowa, spojrzenia, obecność. Dziękuję za Twój egoizm, który sprawia, że chce walczyć ze swoim egoizmem. Dziękuję za Twój egoizm, który sprawia, że chce poznać Ciebie jeszcze bardziej, przyjść do mej Pięknej i zabrać Cię z tamtąd w wielką przygodę. Dziękuję Ci za Twój egoizm, który sprawia, że chce o Ciebie walczyć, zdobywać Cię! Dziękuję Ci za Twój egoizm, który sprawia, że ważne dla mnie stają się bardziej czyny niż słowa. Dziękuję Ci za Twój egoizm, który mi ciągle przypomina, że jesteś człowiekiem z duszą i ciałem, i że tych rzeczy nie da się rozłączyć. Dziękuję Ci za Twój egoizm, który uczy mnie szacunku i powagi do Ciebie. Dziękuję Ci za Twój egoizm, który mnie uczy kochać jeszcze bardziej!!!

Nie kupujmy
marzeń
jak mebli,
nie bądźmy
zanadto
przebiegli,
nie wstydźmy się własnej nagości,
tylko dajmy, dajmy, dajmy się zaskoczyć miłości.
Nie paktujmy
z panem Bogiem,
z panem diabłem,
nie mówmy,
że jest głupie,
to co nagłe,
zamknijmy stare życie
na klucz, na dwa,
wystarczy spuścić ze smyczy
to słowo “ja”, “ja”, “ja”…
Nie kupujmy
nieba
na kredyt,
nie planujmy
szczęścia
ni biedy,
nie grajmy w dwa życia jak w kości,
tylko dajmy, dajmy, dajmy się zaskoczyć miłości.
Niech przyjdzie
zbyt nagle
zdyszana,
niech nie da
dotrwać
do rana,
niech przyjdzie nie na czas,
nie w porę,
niech krzyknie: “Gore… gore, gore, gore…”
Zamknijmy stare życie
na klucz, na dwa, na trzy,
wystarczy spuścić ze smyczy
to słowo, jedno słowo: “my”, “my”, “my”…
Niech przyjdzie
znienacka
zdyszana,
niech nie da
doczekać
do rana,
niech przyjdzie
nie na czas,
nie w porę,
niech krzyknie:
“Gore, gore, gore, gore!…”

…obejmował ją w pasie, łaskotał, żeby ją rozśmieszyć. Starała się nie śmiać, żeby się z nim podroczyć, ale tak bardzo ją to bawiło, że w końcu zawsze się roześmiała.
Byłaby zupełnie nieatrakcyjna, gdyby nie ten śmiech. Włosy miała nijakiego koloru, ani jasne, ani ciemne (…). Ale lubiła się śmiać i dźwięk tego śmiechu był tak piękny, że kiedy się go słyszało, zaczynało się postrezgać ją niejako poprzez uszy; wtedy się odmieniała.
(…) A kiedy ona się śmiała, głos mu łagodniał, przywierał ustami do jej szyi i powtarzał raz po raz jej imię. Wibracja jego głosu łaskotała ją, śmiała się więc jeszcze serdeczniej, i śmiała się i śmiała…

Tęsknie za Jotką i za tymi wieczorami…

Michał Bajor “Chciałbym”

kwiecień 26, 2007

“Chciałbym mieć
Taką sieć
By w nią wpleść
Życia treść
By nią kraść księżycowe światło
Albo róż
Rannych zórz
Taką sieć
Chciałbym mieć
By w nią wpaść i nie wypaść łatwo.

Chciałbym trwać
Żeby znać
Zapach łąk
Czułość rąk
W ustach mieć kosmyk twoich włosów
Dłonie spleść
Oczy wznieść
Zapaść hen
W piękny sen
Pośród traw i rozkwitłych wrzosów

Być w siódmym niebie
Czuwać kiedy licho śpi
Nucić dla ciebie
Pisać pieśni jak K.I.

Chcialbym dać ci
Jasne sny
Ranne mgły
Wonne bzy
Nocne ćmy ptaki i zwierzęta
Letni sad
Świat bez wad
Stary płot
Ptasi lot
Wszystko co pamięć zapamięta

(…)

Wzrok mieć spokojny
Liczyć tylko dobre dni
Wyrzec się wojny
Śpiewać pieśni jak K.I.

Chciałbym mieć
Taką sieć
Schwytać w nią
Nudę złą
Blaskiem ją rozpromienić w jasność
Potem nieść
Dobrą wieść
Zmienić lęk
W piękny dźwięk
Taką sieć chciałbym mieć na własność

(…)”

z zaskoczeniem

kwiecień 26, 2007

Z zasokoczeniem stwierdzam jeszcze raz, że Pan Bóg ma niesaomity humor i kolejny raz przekonuje się w tym, że nie dzieje się nic w naszym życiu przypadkiem, a zwłaszcza ludzie, których spotykamy, oraz ich losy są nieprzypadkowe. Nie przypadkiem Ona boi się związków, Ona nie wierzy w możliwość pokochania kogoś, jakichś uczuć. Ona jest wodą, ja ogniem. Ona nie wierzy w siebie, ja czasami surfuje na swojej dumie. Ona nie umie rozmawiać, a ja mówie wszystko co mi ślina na język przynosi. I dzięki temu, że nas łączy prócz uczuć, emocji i pożadania także Bóg, jesteśmy w stanie nie oślepnąć naszym zachwytem nad sobą, nad własnymi egoizmami. Jestem tak szczęśliwym człowiekiem, że dziwie się wszystkim, którzy chodzą przygnębieni i zgaszeni i po prosu boją się oderwać głowę od swych problemów i spojrzeć na wszystko z radością!

Wczoraj byliśmy na rowerkach. Nie wiedziałem, że zorganizowanie tego będzie mnie kosztowało 3ch siniaków i 2ch obić (spróbujcie jadąc na jednym rowerze, prowadzić drugi przez 2 kilometry), ale tym przyjemniej się spędzało czas. Kocham  aktywny odpoczyne, kocham rower no i kocham góry. No i cieszę się, gdyż póki nie zaczniemy się nudzić, póty będzie bardzo dobrze. A skoro w naturalnych warunkach pozwalamy sobie i naszemu uczuciu dojrzeć, to nigdy nie będziemy mieć za dużo czasu na nudzenie się.

Nie myślałem o przyszłości. Wiem, że to jest temat u mnie, który zawsze budzi niepokój. Myśle, że o wiele będzie, jeśli teraz więcej zrobię niż będę mówił, obiecywał, snuł plany (a co mi idzie bardzo łatwo) Muszę wykorzystać ten mój “słomiany zapał” stawiając sobie konkretne krótkotrwałe cele. Także w budowie tego związku powinno tak być. A tam niech się dzieje wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba. Amen!

Z nocnych rozmyślań

kwiecień 25, 2007

Tak wczoraj będą z Nią i leżąc pół obrotem na łóżko zacząłem się zastanawiać, jak ciężko jest panować nad swoimi namiętnościami, jak takie zwykłe leżenie i wtulenie się w siebie może być okazją do grzechu. Z jedenej strony jest to świetna okazja aby się otworzyć, porozmawiać, poszeptać czułe i prawdziwe słowa, a z drugiej strony, jest niesamowitą próbą  woli.

Po wysłuchaniu konferencji stwierdziłem, że spanie, czy samo leżenie obok dziewczyny jest niedobre. Stwierdzam, że pocałunki, które prowadzą do traktowania drugiej osoby jako obiekt pożądania są złe. Może staje się jakiś dziwny, ale wczoraj stwierdziłem, że nawet takie leżenie, bez celu do 3 nocy jest niedobre. Pomijając niewyspanie – jest to dość nieodpowiedzialne, takie oblizanie cukierka, a nie zjedzenie go. Sobą równie dobrze można cieszyć się nie leżąc w łóżku i przytulając się.

Zastanawiam się jak jej wspólokatorki na mnie będą patrzeć, gdy tak muszą zasypiać z obcym facetem w pokoju. Ja bym osobiście nie był zadowolony i pewnie powiedziałbym komu trzeba co o tym myśle, dlatego też albo sobie postanowię, że będę u nich tylko do momentu jak idą spać, lub nie dłużej niż do 1  nocy. Nie chce kusić losu, tak jak robiłem przez ostatnie pół roku – a zostane, zobaczymy na czym to się skończy… Zbigniew Herbert pisał:

Trzeba płynąć pod prąd, bo z prądem płyną tylko… śmieci

Pragnę wziąść kontrolę nad swym życiem i wycisnąć z niego maksimum. Jestem niesamowicie szczęśliwym człowiekiem. I na koniec. Dzięki Niej na nowo ucze się czystego spojrzenia na miłość, na nowo odkrywam wrażliwość i piękno, oraz słabość kobiet. Wydaje mi się, że nie jest to już poszukiwanie podtwierdzenia swej męskości u boku kobiety, tylko dobry związek! Dziękuje z całego serca Bogu i Jej za to!

Początki

kwiecień 23, 2007

   Koniec niedzieli – to tak jakby koniec baaaardzo pracowitego tygodnia i jednocześnie początek nowego. Czyli w sumei zero odpoczynku i full zapału do pracy, do nowych wyzwań, do nowych dni bez chwili  przerwy na nudzenie się. Jestem zachwycony myślami Ericha Fromma, gdzie pisze, że poza pracą, człowiek jest strasznie niezdyscyplinowany i wpada w lenistwo, aby zapobiec tej rutynie, jaka go otacza.

No i jestem zachwycony tym, jak bardzo moja Piękna jest idealna, jak dobra. Zauważyłem dziś jej kompleksy, ten brak wiary w siebie, w swoje zdolności, który powoli się przełamuje i zanika. Oraz ten brak rozmów na trudne, ale ważne tematy. Chyba na nowo ucze się wrażliwości, delikatności dostrzegania piękna i łagodności czystej miłości. I znowu Erich From pisze, że ludzie śpieszą się niewiadomo po co, a potem zastanawiają się, jak zabić ten czas! Ciesze się, że relacje rozwijają się naturalnie i powoli bez zbytniego poganiania i prócz takich wieczorów jak wczoraj, bez żadnych nieodpowiedzialnych decyzji. Wiem, że gdybym miał zasłużyć sobie na dziewczynę, to prawdopodobniej nie mógłbym się na nią noramalnie patrzeć i że moją Piękną postawił Bóg na drodze, dlatego chwała Mu!