droga krzyżowa ulicami miasta
luty 23, 2007
Dziś byłem na drodze krzyżowej. Pierwszej od bardzo dawna – w tamtym roku wtedy cały czas pracowałem i nawet nie mogłem uczestniczyć… Fajne były przemyślenia, chyba najbardziej do mnie trafiło to, że jest niemożliwym niesienie swego krzyża po zdjęciu z niego Jezusa. Wtedy to się staje nie do zniesienia. Tak właśnie u mnie się stało i chyba dzieje… Już od tygodnia chce pójść do spowiedzi. Może nie jest jeszcze to takie szczere pragnienie serca, ale wiem że muszę… no i szatan mi jakoś nie pozwala… To odwlekałem, że po zapisach, że po wszystkim, teraz będę odwlekać, bo Marta przyjechała kupić laptopa. Tęsknię nawet trochę za tym. Chciałbym być już znowu czysty i w łasce… Aby nie stać w miejscu, aby iść. Dobranoc!